Skąd te wypadki?

Jak kogoś zabije czyżby ta "centrala, z którą wszystkie Inki (HAL-inki) współpracują" i chcemy porozmawiać, to tutaj.
Typowe metody:
[A] pogotowie lub szpital (potencjalne ofiary niech się wystrzegają za wszelką cenę! ludzie dożywają 90-ki a nawet prawie 100-ki bez lekarzy od czasu rodzenia dziecka; a zatem nie idziemy do szpitala, choćby nawet korciło, bo to już prędzej przekaz podprogowy),
[B] "poślizg" samochodowy (jak ktoś szybko jeździ, np. na trasie międzymiastowej) — winna jest elektronika i fale od satelitów GPS, w prezencie od operatora podsłuchu.

Typowe przejawy: prasa w przededniu lub rzadziej w dniu śmierci (ale pisana w przeddzień) roi się od aluzji (niekiedy są one tak zrobione, że tylko ja je rozczytam, ale to rzadko) -- ALBO alternatywnie to przede wszystkim data zgonu jest specyficzna, jest w specyficznym stosunku do np. urodzin, liczba dni życia jest okrągła itp.
piotrniz
Site Admin
Posty: 330
Rejestracja: śr mar 18, 2015 1:11 pm

Skąd te wypadki?

Post autor: piotrniz » sob cze 23, 2018 6:54 am

Bo są bardzo uzależnione od elektroniki. Czyli w praktyce: od procesorów. A współczesny procesor (nieważne już nawet, czy komputerowy i czy do kkomputera PC, czy jakiś egzotyczny komputerowy, czy do telefonu komórkowego, czy do rejestratora monitoringu itp.) celowo ma w sobie układ, który odbiera fale i dzięki temu można się do niego włamać. Procesor ma też nr seryjny, który pozwala kierować fale do niego i tylko do niego.

We współczesnym samochodzie podatny na włamania jest zwykle i hamulec, i kierownica (p. moje doświadczenia z wypożyczonym Nissanem w Meksyku). Hamulec może przestać działać, a kierownica może najpierw np. zacząć działać opornie (wprawdzie zmienia kierunek jazdy, ale z opóźnieniem i o mniejszy kąt niż by to wynikało z ruchów -- jak gdyby samochód był w poślizgu i kontrola nad nim była utrudniona).

wciśnięcie hamulca we współczesnym samochodzie to broń Boże ne jest sprawa w prosty sposób przekładająca się na działanie układu hamulcowego względem kół. Przede wszystkim naciśnięcie takie wywołuje sygnał elektroniczny. Co do zasady powinien on następnie zostać przetransportowany do np. tylnych kół, gdzie włączy działanie prasy hydraulicznej, zresztą poniżej zadania współczesnego hamulca:
  • uruchamianie prasy hydraulicznej wobec kół z odpowiedniej strony samochodu,
  • ograniczanie wtrysku paliwa,
  • wyłączenie tempomatu.
Wszystkie te funkcje są związane z sygnałem z elektroniki. Ponadto sygnał taki może pochodzić z różnych źródeł -- nie tylko od hamulca, ale i np. od systemu reakcji na zderzenie (nie pamiętam oznaczenia literowego), który w takiej sytuacji też "wyhamowuje pojazd".
Zależnie od poziomu wciśemnięcia hamulca np. ograniczenie wtrysku paliwa jest większe lub mniejsze. Nie jest to bynajmniej prymitywna, mechaniczna sprawa.

Gdzie można o tym poczytać? Nie wiem. Jeśli ktoś z Państwa zna w Internecie takie miejsce, to proszę o tym tutaj napisać.
Nadmieniam, że to spikerzy z TV zaczęli się przyznawać do takiej metody powodowania wypadków (nadawcą sygnałów dla elektroniki jest zapewne GPS, są gotowe opcje w programie [czy stronie intranetowej] do jego satelitarnej obsługi pozwalające na włamania do elektroniki z najróżniejszymi ciekawymi efektami). Pasuje to idealnie do moich doświadczeń. Nie satysfakcjonuje na tym tle hipoteza punktowego i chwilowego rozlewania jakiejś cieczy, bo trudno to zrobić dokładnie w konkretnym momencie bezbłędnie, tak, by autentycznie ucierpiał samochód jadący z tyłu a ofiara zamiast tego nic nie zauważyła -- i by nie ucierpiał nikt inny. Osoby za to odpowiedzialne musiałyby chyba dużo ćwiczyć, co jest jakimś niewyobrażalnym łajdactwem i trudno o to kogokolwiek podejrzewać. Przecież cieczy mogloby rozlać się za mało albo właśnie za dużo; gdyby była jej umiarkowana ilość, to koła by się nie ślzgały autentycznie, Ale przede wszystkim nie pasuje tu to, że doskonale wiadomo, kiedy poślizg nastąpi, gdzie -- że to się udaje tak skoordynować. (Mam dowody z prasy, artykuły aluzyjne z przedednia.) A tymczasem ruch uliczny nie jest tak do końca przewidywalny, zaś zaszkodzenie samochodowi w ten sposób mogłoby się w danym konkretnym przypadku nie udać.
Zwracam też uwagę na nazwę znanej marki, od której nawet ja mam problem: Skoda ("szkoda"). Pasuje to do, mającej chyba korzenie watykańskie, metody doboru osób (także miejsc itp.) do złej sprawy po nazwisku czy nazwach.
KAŻDY NOWOCZESNY SAMOCHÓD JEST NA TO PODATNY! Jeździjmy więc ostrożnie na trasach międzymiastowych, aby się nie zabić ani nie zabić kogoś innego.
Widziałem różne takie dziwne rzeczy, np. samochód po dachowaniu koło okolicznego sklepiku, do którego często chodzili robotnicy z działki. Nie było poszkodowanego drugiego samochodu. Trasa jest ruchliwa, ale nie aż tak, że są korki, jakiś ciąg aut na jezdni. Jak to możliwe, że dokładnie w tamtym punkcie miał wypadek -- na jezdni "obok" sklepiku (mam gdzieś tego fotografie)? Chyba tylko podsłuch+jego dodatkowe funkcje dla elektroniki to dobrze wyjaśniają.

ODPOWIEDZ