Data orzeczenia SN dot. Smoleńska. Również słówko o śmierci Jana Pawła II

Wszelkie inne rozmowy o polityce.
piotrniz
Site Admin
Posty: 317
Rejestracja: śr mar 18, 2015 1:11 pm

Data orzeczenia SN dot. Smoleńska. Również słówko o śmierci Jana Pawła II

Post autor: piotrniz » wt paź 03, 2017 8:20 am

23.07.2015 r. - postanowienie Sądu Najwyższego, sygnatura akt WSP 2/15: http://sn.pl/sites/orzecznictwo/Orzecze ... 202-15.pdf

Urodziny Piotra Niżyńskiego:
25.09 (widać na dokumentach tożsamości w numerze PESEL, a te dokumenty pokazywałem na wideo: https://www.youtube.com/watch?v=gORKEaVZJJo i https://www.youtube.com/watch?v=5qGjm46qPzs)

Metoda transformacji daty (jej dni, miesięcy) na zasadzie +2 +2.
Taką samą stosowano np. przy
  • obmyśleniu daty zgonu mej przyszłej babci (mniejsza już z tym, że "mojej" i że "babci"; chodziło tu po prostu o wymyślenie wyjątkowo udanego fatum dat dla człowieka, a plan ten jest jak wskazują kolejne wpisujące się weń poszlaki bardzo stary... inaczej po prostu skrajnie nieprawdopodobne byłoby trafienie się czegoś takiego akurat tak, że pasuje do zupełnie na innej zasadzie wymyślonej "bardzo ważnej dwójki"), czyli daty śmierci (i odpowiedniej też, wg wymagań sensownego ciągu kolejnych cyfr, daty narodzin) dla przyszłej Lucyny Uzdowskiej zd. Mliczewskiej: jest to data 6. kwietnia, czyli rocznica śmierci Rafaela Santiego (dająca się swoją drogą ułożyć w ciąg kolejnych cyfr 1234: narodziny drugiego stycznia, długość życia 4 dni i 3 miesiące, wychodzi wtedy 6. kwietnia), minus 2 dni (przypada to wówczas na rocznicę śmierci Izydora z Sewilli, która to data daje pewne ciekawe możliwości, mianowicie szansę na ułożenie na cyfrach od 1 do 6 trafnych dat narodzin i zgonu, które dają zgon w rocznicę 1375-tą śmierci św. Izydora i jednocześnie w roku +13+75 względem daty urodzin w ramach tego ciągu kolejnych cyfr stworzonej)
    — to chyba właśnie stąd, z zaobserwowania tej możliwości pasującej też do podobnej możliwości co do dnia 6. kwietnia, patrz wyżej, pierwotnie wzięła się mania "przesuwania o 2", bo dzielą te 2 wyjątkowe daty zaledwie 2 dni: wskazywałoby to, że koncepcję "narodzin tragedii", ludzi, którzy rodzą się w odpowiednim dniu z już wiszącymi nad nimi wyrokami śmierci innego odpowiedniego dnia, związanego z tymi narodzinami (podobnie przecież było już w Renesansie ze słynnym Rafaelem), papiestwo snuło już prawdopodobnie pod koniec XVIII w.; temat ten omawiam tutaj: viewtopic.php?f=14&t=6907, patrz też skrótowo viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9146#p9153
  • dacie śmierci Jana Pawła II (dzień 2.04.2005: +2 lata i +2 miesiące po dniu 222003, tzn. drugim lutego 2003 r. (2-2-2003), gdzie 00 wygląda jak ↄc, czyli litera x pisane (trzeba tylko przerobić te dwa półkola na kółka, czyli dorysować jeszcze kawałek kreski), tzn. data ta nastąpiła +2 lata i +2 miesiące po "dniu 222 ⨉ 3", czyli 666)... Polskiego papieża obmyślano najprawdopodobniej już pod koniec XVIII wieku, jak uzasadniam na www.bandycituska.com/dowody-wtc.html#info
    swoją drogą data śmierci Jana Pawła II na pewno była zaplanowana, tak, jak i data jego wyboru na papieża musiała być (inaczej by się powyższe nie zgadzało), skoro zmarł on w 9666-tym dniu pontyfikatu (x -- polecam, WP, Chrz.) -- 966 to rok chrztu Polski.
    ponadto ciekawe jest, że datę jego śmierci zapowiadała data uchwalenia obecnej Konstytucji (najwyraźniej ktoś już tę śmierć przewidywał, wiedział, że tak ma być): 2.4.1997. A przecież kolejne potęgi dwójki (kluczowe w tzw. systemie binarnym, czyli pozycyjnym systemie liczbowym opartym o podstawę 2, na którym to systemie opierają się obliczenia we wszelkiej praktycznie elektronice, w tym komputerach i kalkulatorach) to 2, 4, 8, ... Uwzględniając to, że tutaj ta ósemka pasuje co do pozycji do roku (jako elementu daty): 1997, wychodzi z tego poprawka: 1997+8 = 2005... Zaś 2.4.2005 to właśnie data śmierci papieża. Po prostu równo 8 lat przed nią u nas uchwalono Konstytucję (a -- z drugiej strony -- począwszy od roku o 8 większego niż rok śmierci, czyli 2013, u mnie gra non stop głośna tortura... prawie równo od początku 2013 r. czy nawet minimalnie wcześniej). Poza tym to uchwalenie Konstytucji miało jeszcze jakieś swoje odzwierciedlenie w filmie Matrix (inspiracje polskie i telewizyjne jak najbardziej w nim były) -- by o tym poczytać, proszę wejść na blog i ustawić kursor nad odnośnikiem art. **2** in fine, zawartym w górnej części bloga (nagłówku) między dwoma kreskami poziomymi pod hasłem: "Konstytucja: to m. in. dlatego nie można szkodzić świadkom". Po wskazaniu tej liczby 2 pokaże tam się odpowiedni dymek informacyjny. TUTAJ ZAŚ WYMIENIAM JESZCZE KOLEJNE SPOSOBY, NA JAKIE DATA ŚMIERCI JANA PAWŁA II JEST DOBRZE DOBRANA I W RELACJI Z INNYMI WYDARZENIAMI -- M. IN. WCHODZI W GRĘ ZAMACH NA WORLD TRADE CENTER
  • datę Konstytucji 3. maja wybrano jako datę śmierci przyszłego papieża z Polski, o którym pisał już Słowacki (datą tą był 2. kwietnia), przekształconą na zasadzie +1 miesiąc, +1 dzień
  • wyborze daty odzyskania niepodległości przez Polskę (co chyba nastąpiło w papiestwie jeszcze przed III rozbiorem, podobnie jak plan co do polskiego papieża, patrz wiersz Słowackiego "Słowiański papież" oraz tekst końcowy [ten pod kreską] w następującym artykule: http://www.bandycituska.com/dowody-wtc.html): mianowicie 11. listopada jest to znamienny dzień 1300-ny ("pechowa 13-ka" to pewnie stąd się wzięła) od końca w ramach pontyfikatu przyszłego polskiego papieża (11. września 2001 r.), tyle, że przesunięty o +2 miesiące, jak wiadomo z drugiej strony rok był to rok +123 od daty likwidacji I Rzeczpospolitej,
  • zamordowaniu Chopina: długość życia to 14.475 dni, natomiast wyrażając to w dniach i miesiącach jest to 16-475 (16 dni i 475 miesięcy). Ten drugi sposób zapisu (odpowiedni, by uzyskać taką samą liczbę cyfr) daje wynik praktycznie idealnie równy, tyle tylko, że do jednej z początkowych cyfr trzeba dodać +2. Mianowicie: dodać 2000 do liczby. "Kiedyś tam po roku 2000 to pewnie odkryją"?...
  • narodzinach Nietzschego: +2 lata po tym, jak jego ojciec został przez króla Fryderyka uczyniony pastorem w Röcken (po czym F. Nietzsche dostał imię na jego cześć),
  • upadku Państwa Kościelnego (1870-1871). Miasto Rzym, dawniej w granicach Państwa Kościelnego, ostatecznie upadło stając się (wskutek bodajże demokratycznego plebiscytu) stolicą świeckiego Królestwa Włoch (co zakończyło proces zjednoczenia Włoch) równo +200 lat po namalowaniu w 1671 r. obrazu Christiana Huygensa przez malarza Netschera (od jego nazwiska, a także od specyficznego brzmienia po polsku: "filozofia niczego", pochodzi bodajże nazwisko Nietzsche). Christian Huygens to słynny fizyk XVII-wieczny, miał on też na koncie, co mało kto wie, próbę oszacowania wzajemnych odległości ciał niebieskich w Układzie Słonecznym. Lepsze wyliczenia, oparte na paralaksie optycznej, pochodziły w XVII w. od Cassiniego (kilka lat wcześniej), ale to dużo mniej znana postać. Przez Huygensa chyba wykreowano w XXI w. znanego przedstawiciela Nowego Ateizmu: Christophera Hitchensa.
  • dacie akcji Niemców z 1939 r. przeciwko polskim pracownikom naukowym: +1 miesiąc, +1 dzień względem daty zgonu siostry Faustyny, czyli akcja ta wypadła na 6 listopada. Stała się to następnie dzień zgonu mego dziadka Henryka, który spośród mych dziadków miał najlepsze wykształcenie, bo nie tylko wyższe (jak 3 z nich), ale nawet stopień doktora i przygotowywał już, prawie miał gotową, habilitację. Posługiwał się nawet komputer i (do dziś jeszcze czasem stosowanym) językiem programowania Fortran przy swych obliczeniach na uczelni.
  • wyborze żony dla mego dziadka Zbigniewa Niżyńskiego. Została nią Zofia z datą urodzenia taką, że pasowała do przyszłej daty zgonu ww. dziadka Henryka, który przecież był z zupełnie innej, jeszcze wtedy nie powiązanej z tą, rodziny Uzdowskich (natomiast już tamtą rodzinę z Rypina i Brodnicy szykowano do swej roli, m. in. ustawiono datę urodzin babci Lucyny 5.6.1923, po czym w latach 40-tych czy 50-tych tamtej babci z rodziny Mliczewskich, kojarzącej się z mlekiem, zorganizowano zaręczyny i ślub z dziadkiem Henrykiem z rodziny Uzdowskich, kojarzącej się z ustami; mleko i usta pasują do symbolu 69, czyli symbolu planów co do zorganizowania morderstwa w dniu 6. kwietnia 2021 r.).
    Wyjaśniając: babcia Zosia jako jedyna spośród dziadków nie miała wyższego wykształcenia. Zestawiono więc jej datę urodzin z datą zgonu jej przeciwieństwa: najlepiej wykształconego z mych dziadków, czyli Henryka Uzdowskiego, tak, że jest to sama data zgonu Henryka, tylko z dodatkową dwójką na początku. Symbolizuje w takim układzie, rzecz jasna, "dwóję w szkole". Już pokazuję dokumenty: zgon Henryka Uzdowskiego 6.11.2004 (proszę kliknąć), urodziny Zofii Bunkiewicz (późn. Niżyńskiej) 26.11.1923.
  • utworzeniu Warszawskiego Ośrodka Telewizyjnego. Dziwnym trafem data rozpoczęcia nadawania (9. listopada 1958 r.) jest datą 11. września przerobioną na zasadzie -2 dni, +2 miesiące (albo, inaczej, to tak, jak gdyby Polak nie znający amerykańskiego sposobu zapisu dat czytał tę ich słynną datę 9/11). Jest to zarazem data "2 dni przed świętem niepodległości Polski". (Na podobnej zasadzie Telewizja Polska przeniosła się na ul. Jana Pawła [Woronicza] w roku 1969 kojarzącym się -- ze względu na tę liczbę 69 -- z planami co do mej rodziny i zabijania jej członków, patrz tutaj: viewtopic.php?f=14&t=6907, zwłaszcza fragmenty na różowo w głębi pierwszego wpisu.)
  • zamachu terrorystycznym na samolot Egypt Air o rok poprzedzającym moje urodziny (czyżby przez cesarskie cięcie? może nawet słyszałem o tym kiedyś, że tak się urodziłem) -- zamach ten był 23.11.1985 (https://pl.wikipedia.org/wiki/EgyptAir# ... katastrofy), czyli w dniu -2, miesiącu +2 WZGLĘDEM MOICH URODZIN (zauważmy, że później w 1999 r. zorganizowano politycznie-mafijnie wielki zamach bombowy na taki samolot, jest o tym na blogu w dopisku 2016-06-23 pod wpisem "Zeznania i dowody" z datą 15. czerwca 2016 r. oraz na liście z ogólnym podsumowaniem ofiar tej szerokiej mafii).
  • rozmowy Okrągłego Stołu zaczęły się w dniu o 2 miesiące poprzedzającym planowaną datę śmierci mej matki (którą jest 6. kwietnia 2021 r. — patrz tutaj co do uzasadnień: viewtopic.php?f=14&t=6907, a są też inne jej ślady w polityce: data ur. Dębskiego, data Ustawy o Policji...), a skończyły się w przeddzień tego dnia i miesiąca (tj. w przeddzień 6. kwietnia).
  • zamordowaniu Papały (+8 miesięcy i +8 dni po premierze "Kilera", swoją drogą nawiązującego w piosenkach do postaci papieża: 12 ciężkich szczerozłotych koron - monarcha wielu krajów, nieomylność itd.; z drugiej strony data śmierci Papały to moja data urodzin 25.09.86 z 6-ką przesuniętą o 2 pozycje w lewo),
  • amerykańskiej premierze filmu Matrix — +2 lata -2 dni po (tzn. 2 lata bez 2 dni po) uchwaleniu obecnej polskiej Konstytucji (co nastąpiło 2.04.1997 r.), czyli dnia 31.03.1999 r.,
  • polskiej premierze filmu Matrix — -2 dni przed świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (dogmat w tym przedmiocie późno, bo w 1950 r., ustanowił Pius XII), czyli dnia 13.08.1999 r.
  • kolejny przykład dodawania dwójki, mianowicie w odniesieniu do nru mieszkania mej matki (74), zidentyfikowałem przy okazji orzeczeń SN dotyczących dopuszczalności ustalania istnienia prawa (mam taki pozew -- założyłem go przeciwko szpitalowi psychiatrycznemu, celem rozstrzygnięcia sporu o dopuszczalność, w zaistniałej sytuacji, takiego lekceważenia rodziny i zabierania jej jakiejś osoby).
    Więcej w tym oto wątku: viewtopic.php?f=7&t=7620 — tutaj niezbyt jest miejsce na omawianie jakiegoś tam orzecznictwa.
    [Mogę tu przy okazji wyjaśnić, skąd wziął się mój numer mieszkania z dzieciństwa: słynne "74". Sprawa ta ma korzenie w prawie handlowym. Prawo handlowe stanowi osobną gałąź prawa, która co do zasady ma swe własne oświadczenia i gdy prawo pisze o tym, że w imieniu osoby prawnej oświadczenie składa jakaś osoba, to już jest to rdzennie unormowane na gruncie Kodeksu spółek handlowych (z tekstu aktu prawnego, który głosi, że "ma być oświadczenie o zawiązaniu spółki", wynika np. tylko to, że jest np. papier i jest podpis), a pod znakiem zapytania stoi to, czy w ogóle oświadczenie schizofrenika jest nieważne. Kodeks spółek handlowych raczej się tym nie zajmuje: co rusz tylko wspomina, że bardzo ważne jest, by osoba miała zdolność prawną, czyli nie była ubezwłasnowolniona: to się liczy, a więc np. członek zarządu nie może być bez zdolności prawnej, nie może też być tak, że spółkę zakładały same osoby bez zdolności, bo wtedy się ją wykreśla z rejestru. Natomiast to, że ktoś był "psychiczny" zakładając spółkę, nie ma znaczenia — jego oświadczenie o zawiązaniu spółki pozostaje wiążące, spółka jest w rejestrze i to się liczy. Podobne autonomiczne podejście stosuje też np. Kodeks pracy, tyle, że w obu przypadkach występują w tych ustawach odwołania do Kodeksu cywilnego ze wskazaniem, by "odpowiednio stosować też jego przepisy", więc powstaje temat kontrowersyjny (i oczywiście, z uwagi na to, że jedna ze stron to zawsze osoba fizyczna, Sąd Najwyższy z uwagi na owo odesłanie do k.c. już orzekał, że — choć co do zasady tego by nie było — na gruncie prawa pracy też jest coś takiego, jak nieważność umowy z uwagi na zawarcie jej ze schizofrenikiem). Tak czy inaczej jednak wydaje się, że dla mnie jako osoby rzekomo schizofrenicznej, ale w gruncie rzeczy zdrowej i nie ubezwłasnowolnionej, spółki handlowe są czymś idealnym.
                  Otóż teraz wyobraźmy sobie, że mamy — jak to dziś jest, przy zakładaniu spółek z o. o. w Internecie — minimalny kapitał zakładowy 5000 zł (wcześniej: 50000, czyli o jedno zero więcej, ale to nie zmienia istoty rzeczy, tj. ogólnej postaci wyników co do występującego w nich ciągu cyfr) i minimalną wartość udziału 50 zł (to akurat dosyć naturalnie wynika z powyższego, a zatem było do przewidzenia, choć jest to jakaś bardzo nowa zasada przy spółkach z o. o. w systemie internetowym S24 oferowanym przez Ministerstwo). Zarazem prawo narzuca, że na jeden udział przypadają nie więcej niż 3 głosy, mianowicie udziały mogą być "uprzywilejowane" tak, że jest nie 1 głos, lecz więcej, ale nie więcej niż, jak to się teraz przyjmuje, 3 (jeszcze w 2000 r. i pewnie później było to 5 głosów, ale doszło do pewnych zmian; tym niemniej stosowane są liczby podobnego rzędu, możliwych kombinacji jest przecież raptem kilka, a wszystko wygląda obecnie bardzo okrągło). Wiadomo teraz z drugiej strony, że ja będę uciekał za granicę ze swoimi sprawami, z uwagi na korzyści podatkowe i ochronę prawną swojej osoby przed różnymi zakusami: toteż np. mój główny obecnie biznes ma właściciela w Panamie (ciekawostka, ale chyba tak, przewidywano tę swobodę gospodarczą: dowodem tego np. postać polskiego aktywizującego się już na studiach przyszłego polityka Donalda T., idealnie pasującego na liberała gospodarczego; przecież Donald Trump to słynny amerykański multimiliarder, a zarazem ma patrona kojarzącego się z torturami i fanfarami). Z drugiej jednak strony w dniu przyszłych urodzin mego brata (data oparta na śmierci Kraszewskiego...) w roku ok. 1920 ukazała się, do dziś obowiązująca, ustawa o nabywaniu ziemi przez cudzoziemców. Bez zgody ministra osoba zagraniczna nie może nawet pośrednio kontrolować działki, tj. nawet na zasadzie bycia właścicielem spółki polskiej, która ją ma. Zrobię więc tak — i to przewidziano: będzie 2 wspólników, bo inaczej trudno wybrnąć z różnych problemów bezpieczeństwa. Jak najwięcej udziałów w spółce z o. o., która przejmuję działkę, dam (1) swemu głównego biznesowi, portalowi internetowemu; natomiast (2) jak najmniej — drugiej spółce, z polskim właścicielem, bo ona się nie nadaje, by trzymać lub wnosić kapitał albo mieć jakieś dywidendy: takie udziały ktoś przecież może mi ukraść, z użyciem komorników ściśle przeciwko Piotrowi Niżyńskiemu jako osobie fizycznej działających. Z drugiej jednak strony: ta druga spółka, ze mną osobiście jako właścicielem, musi pozostać tym, kto kontroluje spółkę koniec końców mającą tę działkę na własność. Czyli, choć udziałów ma mniejszość i w kapitale ma mniejszość, jak najmniej w ogóle, to musi mieć większość głosów wśród udziałowców, tych zaś jest maksymalnie 3 na udział. Dzięki temu bowiem spółka z o. o. mająca tę moją działkę nie będzie obcokrajowcem, co jest wykluczone przez prawo albo bardzo utrudnione. Otóż przy takich wymaganiach optymalne rozwiązanie to 74 udziały po 50 zł dla głównego biznesu oraz 26 udziałów (mnożone przez 3 głosy) dla spółki pobocznej, należącej do polskiego właściciela: mnie osobiście, Piotra Niżyńskiego jako osoby fizycznej, i sprawującej rzeczywistą kontrolę nad działką i tą spółką, która ją ma. Stąd też podstawowa sprawa z dzieciństwa: liczba 74, numer mieszkania. A że udziały tu występują, to tylko ciarki po plecach przebiegają, bo to jakby dzielono skórę na niedźwiedziu, czyli mojej matce, która jako jedyna w tym mieszkaniu mieszkała, zanim jej nie zabrano do Tworek.
                  Dodatkowe potwierdzenie, że te sprawy naprawdę analizowano i myślano o nich przy okazji mego miejsca zamieszkania, można znaleźć tutaj: viewtopic.php?f=11&t=7644 (pokazuje to, jak lansowano nieprzychylnych mi profesorów w tym temacie podejścia do schizofreników w spółkach handlowych; lansowano tu np. ojca pani Gersdorf, obecnej Pierwszej Prezes SN). Zresztą w najbardziej idealnej dla mnie lokalizacji, blisko Poczty Głównej i Sądu Okręgowego w Warszawie, w okolicach "ONZ-u przy Janie Pawle II" — w okolicach Mieczy-sława Motasa ["sławi miecz i mota"; inicjały MM], którego tu też zabito, oraz ulicy Pańskiej, oraz licznych sex shopów czy wręcz zwykłych burdeli — jeżdżą autobusy 174, jak 1-74: "pierwszy kontra numer 74". Liczba 174 ma też swe odpowiednie odzwierciedlenie w Konstytucji, w art. 174, który może być komentarzem do nadinterpretowania odpowiedniego przepisu Konstytucji o łasce prezydenta i wywodzenia z niego rzekomo, że prezydent przy okazji łaski to już zupełnie niczym nie jest skrępowany, bo liczy się "tylko ten jeden przepis i prerogatywy, jakie w nim dostaje prezydent"; "tylko to jedno ma tutaj znaczenie, maksymalnie szeroka swobody i wolna ręka, władczość polityka". Zaprzeczenie chrześcijańskiego etosu polityki jako służby, jak również rzymskiej zasady incivile est, nisi tota lege perspecta, una aliqua particula eius proposita, iudicare vel respondere.]
  • godzinie śmierci Jana Pawła II (godz. +2, dziesiątki minut +2 -- w stosunku do oficjalnego czasu sporządzania kolacji przez mego ojca: 19:17),
  • prasowym artykule "Kto szepcze do ucha premiera" (sprawiającym wrażenie wyraźnej aluzji do skandalu z remontowaniem nieruchomości i wbudowywaniem w nie źródeł przekazu podprogowego/tortury) -- dzień +1, rok +1 po śmierci Jana Pawła II (która była 2. kwietnia 2005 r.), oto ten artykuł: http://wyborcza.pl/duzyformat/1,127290,3252011.html,
  • kryciu sprawy oszustw mieszkaniowych w Warszawie (kawalerki do wynajęcia poniżej 1000 zł, opłata 240 zł z góry dla biura nieruchomości) -- rzecz bardzo znamienna, bo umorzenie nastąpiło prawie że bezpośrednio po orzeczeniu przez sąd, że sprawę należy prowadzić (zarówno jest to nielegalne, jak i jest uzasadnione podejrzenie przestępstwa), zaś każdy, kto choćby tylko liznął nauki prawa karnego, widział choćby tylko początkowe ustępy Kodeksu postępowania karnego, wie, że sądu należy słuchać, tj. innymi słowy prokuratorka z policjantem popełnili tu przestępstwo; umorzenie to nastąpiło w dniu +1, miesiącu -1 względem przyszłej daty zamordowania mej cioci dnia 20.02 2012 (datę tę określono chyba już przy jej narodzinach w 1957 r., bo zarówno superokrągła jest jej długość życia, jak i data zgonu jako konkretne cyfry jest też wspaniale trafna), w roku -2 ("na 2 lata przed tym morderstwem"), czyli umorzenie "wypadło" 21.01.2010 r.,
    chodzi tu o sprawę 4 Ds 2625/09/AM Prokuratury Rejonowej Warszawa-Śródmieście (prokurator Agnieszka Małyszka, policjant Bień, chyba nawet A. Bień, co kojarzy się z prokuratorem generalnym AB z 1990 r., z czasów zamordowania Maślanki),
  • zamordowaniu mego dziadka Zbigniewa Niżyńskiego w 2012 r. (+2 miesiące i +2 dni po zamordowaniu mej cioci: Ani Uzdowskiej, znowu zresztą z udziałem służby zdrowia). Co ciekawe, Zbigniew Niżyński z uwagi na to, że żył 32400 dni wliczając dzień śmierci (por. też działania Ministerstwa Sprawiedliwości: art. 324 Kodeksu postępowania karnego to ten, który kreuje i definiuje coś takiego, jak wniosek prokuratora przeciwko osobie niepoczytalnej, mówi się dlatego o wniosku z art. 324 k.p.k. — nie dotyczy przestępstwa, a już tylko czynu zabronionego, bo psychicznie chory to przestępstwa nie popełnia, a przy tym wniosek jest o umorzenie postępowania z jednoczesnym orzeczeniem środka zabezpieczającego), miał wobec tego aż na 2 sposoby ustaloną datę śmierci. Nie sposób tu przyjąć, że to ciocia Ania miała dobraną pod niego datę zgonu, bo ona miała raczej aż na 2 jednoczesne sposoby już inaczej ustaloną datę (w wyniku czego podyktowana była nawet jej data urodzin): gdyż żyła 19600 dni (jak art. 196 KK o obrazie uczuć religijnych) i miała datę końcową 20 02 2012 (w 2002 r., który tu jest w początkowych cyfrach, wybuchła afera z zabijaniem w łódzkim pogotowiu...). Oznacza to, że dziadek z jednej strony miał ustaloną długość życia, z drugiej: miał ustaloną datę końcową (mianowicie: wyznaczoną poprzez konieczną datę zgonu cioci, by to wszystko się zgadzało). W takiej sytuacji za ustaloną z góry należy też uznać jego datę urodzin.
    Jest to więc kolejny, po sprawie narodzin (wśród Mliczewskich, mleko do pary z ustami, z Uzdowskimi...) mej babci odpowiedniego dnia, dowód na to, że rodzinę mi planowano już na etapie rodzenia się dziadków i już w latach 20-tych XX w., a nawet wcześniej. Pewnie rodzice Zbigniewa Niżyńskiego jako młoda para mieszkali w jakiejś kamienicy, którą dostali z państwowej agencji mieszkaniowej, to by wiele tłumaczyło.
  • żydowskim ostrzelaniu szpitala w Strefie Gazy w 2014 r. (+2 lata i +2 dni po innym tego typu zdarzeniu, dotyczącym z kolei psychiatrów, mianowicie przyjęciu mnie do szpitala Drewnica w Ząbkach), a przecież w Izraelu, co ciekawe, była też katastrofa wojskowego samolotu Sikorski (p. lista zabójstw w dopisku pod odpowiednim wpisem z bodajże 2015 r. o Smoleńsku, widniejącym na blogu): https://www.independent.co.uk/news/worl ... 19055.html,
  • zamordowaniu sędziego Trybunału Konstytucyjnego Lecha Morawskiego (zmarł 12.07.2017, czyli -2 miesiące i -2 dni przed swymi urodzinami, przypadającymi na 14.09, w wieku 68 lat, czyli 70 lat bez dwóch),
  • ks. Biernacki -- proboszcz parafii w Tarnawie został zamordowany +2 dni po tzw. prymicji (pierwszej mszy) syna Beaty Szydło (jakże nagłośniono to, że został księdzem), zarazem ów ksiądz umarł dzień przed mymi imieninami, tzn. ja miałem imieniny dzień po jego śmierci.
  • Inne przykłady dotyczące z kolei przesuwania o 1 ("następstwo z danej przyczyny") zebrane są na viewtopic.php?f=9&t=3796&p=9146#p9146: akcja Piłsudskiego pod Bezdanami (1908 r.), akcja antysemicka w nazistowskich Niemczech (1941 r.), utworzenie komunistycznego PAP-u (1945 r.).
Dodatkowe jeszcze drobiazgi na ten temat, a ściślej: o wspomnianym orzecznictwie SN, przedstawiam tutaj: viewtopic.php?f=7&t=7620
.
A zatem to dodawanie dwójki to naprawdę dobrze znana metoda.
Można by tu jeszcze odnotować, że polski Kodeks postępowania cywilnego uchwalono równo 2 miesiące po, a więc znowu w miesiącu +2, względem (25-tej) rocznicy agresji ZSRR na Polskę (17. września 1939 r.; Kodeks postępowania cywilnego: 17. listopada 1964 r.). Ma to swój słuszny podtekst, bo Kodeks ten "normuje postępowanie" w sprawach majątkowych -- w sprawach mienia. Oczywiście w zakresie cywilizowanych stosunków między podmiotami prawa.
.
Jeszcze liczniejsze są przypadki ogólnej numerologii dat przy zabójstwach. Np. moją babcię zabito, co widać z dat śmierci i urodzin: biorąc parami lata (zgonu i urodzin), miesiące i dni (zgonu i urodzin), mamy kolejno: 11 23 4-4 5-6, czyli 11234456, czyli kolejne cyfry: oto akt zgonu. Podobnie np. Kazimierza Świtonia (solidarnościowca znanego ze stawiania krzyży na żwirowisku, pracującego przy naprawie aparatów radiowych i telewizyjnych...) zabito w dniu 412 214 (cztery jeden dwa, dwa jeden cztery), tzn. 4.12.2014 r. Z kolei reżyser Andrzej Wajda, dla przykładu, zmarł dnia 9.10 (dziewiątego października) i oczywiście we wszystkich telewizyjnych nekrologach czy wspomnieniach na końcu, jak to zwykle bywa, podkreślano: "miał 90 (dziewięć-dziesiąt) lat": to 9-10 jako data, jak widać po minimalnym namyśle, bardzo dobrze jest dobrane -- jest "psychologicznie trafne". A Wajda to przecież Pan znany ze swych wypowiedzi o telewizji regionalnej jako siedlisku zła, zajmującego się oglądaniem cudzych produkcji; zła kojarzącego się z niejakim Zaorskim (przewodniczący radiokomitetu z 1992 r., czyli czasu, gdy rozpoczynał się podsłuch na mnie i był temat "nocnej zmiany" -- chyba tu raczej o pracę zmianową w WOT-cie chodziło, chociaż też jakieś z lustracją były kontrowersje), a zarazem praktycznie w ogóle nie spotykającego się z jakimś poważnym oporem pracowniczym. Może zresztą go na tę wypowiedź namówiła jakaś skarbówka, kto by tam się ważył na taką oryginalność i wychylanie się z choćby nawet zakamuflowaną prawdą. To wszystko tylko przykłady z szerszej listy ofiar różnych takich mafijnych spraw politycznych: http://www.bandycituska.com/ofiary.html. (Podobnie np. kilka osób związanych z Popiełuszką zabito w szpitalach zaledwie kilka dni - np. jeden-trzy, trzeba by porównać - po tym, jak na blogu ogłosiłem, że zabójstwo to wiązało się najprawdopodobniej z omawianą "grupą watykańską". Z kolei dziennikarka i naczelna "Polityki" Janina Paradowska, inicjały JP - jak Jan Paweł II, Jerzy Popiełuszko, a także pierwowzór tego pierwszego: Józef Piłsudski - zmarła w moje imieniny oraz w datę zamachu w Turcji.)

ODPOWIEDZ