Sprawa przeciwko NASK o domeny. Walka sędziego z pozwem poprzez negowanie uprawnienia do wniesienia go (dopatrywanie się braku umocowania, wbrew prawu i dokumentom, zawieszenie postępowania)

Skandaliczne orzeczenia lub zachowania sądów. W sprawach Piotra Niżyńskiego.
piotrniz
Site Admin
Posty: 112
Rejestracja: śr mar 18, 2015 1:11 pm

Sprawa przeciwko NASK o domeny. Walka sędziego z pozwem poprzez negowanie uprawnienia do wniesienia go (dopatrywanie się braku umocowania, wbrew prawu i dokumentom, zawieszenie postępowania)

Postautor: piotrniz » wt paź 31, 2017 11:09 pm

Sprawa dotyczy przejęcia aż 38 domen spółki przez NASK. Bez jakichś negocjacji, bez ultimatum, po prostu pewnego dnia przyszli i pokazali, co w nich siedzi. Z umowy tego wywnioskować nijak nie można było (oni oczywiście mają inne zdanie, jakieś tam swoje niereprezentatywne teorie prawne, jeśli nie liczyć tego, co się gada pod naciskiem kontroli skarbowej).
Samo przejęcie domen w styczniu 2013 r. nastąpiło prawdopodobnie pod naciskiem kontroli skarbowej, ponieważ NASK -- mający przecież dostatecznie duży budynek i w konsekwencji zapewne swoich agentów nielegalnych, pewnie jakiś swój monitoring (kamery w budynku + personel podsłuchujący przy ich obsłudze) itd. -- jeśli robił takie przestępstwa podsłuchowe, to robił je w zamian za niepłacenie podatku, tzn. dochodowego pracowników.

Teraz zaś w sądach wstępnie moja spółka przegrała w obu instancjach zwolnienie z wysokich kosztów sądowych (rzędu 26000 zł), choć obiektywnie rzecz biorąc nie miała dostatecznych środków na ich pokrycie (sprawę nawet zgłosiłem do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka, gdzie oczywiście przegrała, czyżby za pieniądze), po czym -- faza obecna -- będą się starać udawać, że to nie wskutek "robienia rządowi laski pod stołem za kasę" całą sprawę nawet przegrywam. Już widać najpierw po stronie obrońcy NASK-u próby jakiegoś obycia się bez dowodu na winę strony sporu przez nich pokrzywdzonej: stosowanie kazuistyki opartej o błędy logiczne w rozumowaniu, luki, skrajne uproszczenia, bezzasadne założenia... rzekomo z nicości "już sobie wywnioskowali", że jakoś byłem winny, co oczywiście jest nierealne -- z nicości, z braku rzeczywistych przesłanek ściśle konkretnie na temat mojej osoby czy zakazanych prawnie działań lub zaniechań spółki nic oczywiście nie można wywnioskować.
Zarzuty moje dotyczą obecnie m. in. naruszenia mej godności oraz poczucia pewności i bezpieczeństwa w stosunkach NASK-ja jako pełnomocnik spółki, a także utraconych korzyści. Być może to dla sędziów jakoś dziwnym trafem nic nie znaczy. My jednak pozostańmy przy opinii, że 10.000, 15.000 czy 20.000 od każdej właściwie to skradzionej (pod pretekstem) domeny to co do zasady zdecydowanie nie jest za dużo, a sprawa powinna być wygrana. Inaczej oni tak może zaczną robić każdemu. Tysiąc skasowanych domen nie będzie nic kosztować. Już i tak rząd tak zmienił ustawę o instytutach badawczych (tą zmianą prawa, którą i prawo geologiczne czy górnicze), że teraz zupełnie dowolnie powołuje się i odwołuje dyrektora tej organizacji, odpowiedzialnej za rejestr domen internetowych z końcówką .pl.

W sprawie było już ileś pism wstępnych (sama tylko wymiana korespondencji) dotyczących pełnomocnictwa, aktualnego pełnomocnictwa. Wstępnie był jakiś zwrot pozwu rzekomo z powodu braku opłaty, aż sam sąd go później uchylił, tak to było bezsensowne (opłatę wniesiono w terminie, tylko jakoś sędzia tego nie zauważył). Teraz znowu, skoro już dostarczono pozew drugiej stronie, chcą mimo istnienia wyraźnych pełnomocnictw procesowych z Panamy zawiesić postępowanie, wstrzymać je bezterminowo, z tego to powodu, że pierwotnie pozew wniesiono bez takiego dokumentu. Nie był konieczny, to po pierwsze, a po drugie w takiej sytuacji bynajmniej się nie zawiesza całej sprawy. Typowe jest w kodeksie raczej coś przeciwnego, tj. zniesienie postępowania w tej części, w jakiej było dotknięte nieważnością, czyli wybiórcze, ale mimo wszystko prowadzenie sprawy dalej. A więc np. późne wniesienie ewentualnie rzekomo brakującego pełnomocnictwa powinno powodować co najwyżej uznanie faktycznej, istotnej prawnie daty wniesienia pozwu za późniejszą. Jednakże w moim przypadku próbuje się sprawę jakoś uwalić, zawiesić, niech sobie leży i czeka. Już i tak najpierw doszło do sporej -- jak na rozsądne (nie mówię, że te panujące!) standardy -- przewlekłości, bo po spotkaniu mediacyjnym w czerwcu czy lipcu 2017 r. sąd wyznaczył termin kolejnego posiedzenia na kwiecień 2018 r.

(wideo z aktami pozwu o odszkodowanie wstawię później)

Wróć do „Sądy - sprawy pozostałe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości